Wypite #2

Skalę ocen podawałem w poprzednim wpisie, na Facebooka też już zapraszałem niechętnie, ale zaproszę jeszcze raz (tam dzieje się znacznie więcej niż na blogu) i bez zbędnych wstępów przejdę do “adremu”:

Weingut Wittmann, Grauer burgunder trocken, Rheinhessen, 2011 wytrawny, chłodny, mineralny, zupełnie odmienny od włoskich „grigio”. Gdyby nie inne aromaty (jabłkowo/gruszkowe) można z rieslingiem pomylić. 9,80 EUR. ♥♥+

Domaine des Sablonnettes, Les Copines Aussi, Anjou, 2010 Philippe de Givenchy sprzedał mi to jako wino za ok. 45 zł do sarniny, bardzo go lubię, ale nie będę więcej prosił o dobieranie win do potraw. Szokujący nos, jakby komuś na podwórku spaliła się szopa, w której przechowuje nawozy (następnego dnia trochę ten zapach się ulatnia, ale nie całkiem). Kwasowe, wiśniowo-cytrynowe, bezcielesne, beztaniczne, trudne do oceny, bardzo odmienne wino. ♥♥?

Cuvée Prestige, Vacqueyras, 2011: ostatnie wino z lidlowego desantu francuskich win, tym razem za 33 zł. Zupełnie nieciekawe, wszystko w nim jest średnie. Gdzieś zgubiło nawet typowo rodańską zdecydowanie i pieprzność. Nie dopiłem do końca butelki. Nie dam minusa, bo nic w nim nie razi jakoś szczególnie, ale nie polecam. Lidl. ♥

GCF (Tesco), Bordeaux Blanc, 2010: za tą cenę (17 zł) trudno kupić coś lepszego. A i po dołożeniu kolejnych 10 zł może być niełatwo o lepsze bordeaux na co dzień. Świeże, czyste, oparte na Sauvingon Blanc lekko zgaszonym innymi bordoskimi białym odmianami. ♥♥–

Weingut Heymann-Löwenstein, Winninger Röttgen Riesling Erste Lage, Mosel, 2007: fantastyczny, gęsty, barokowy w aromatach („ciepłe” owoce: brzoskwinie, dojrzałe jabłka, odrobina miodu, ktoś na cellartrackerze wspominał o liściach tytoniu i coś w tym jest). Doskonała struktura, to wino „gra akordami”, nie rozpada się na poszczególne nuty i jest niesie pozytywny przekaz. Śniło mi się. Jak dobrze, że mam jeszcze jedną butelkę. Kupione na promocji w 101win.pl za 80 zł, ale w tej samej cenie można to wino nabyć np. na stronie Wein Refugium. ♥♥♥♥

Weingut Huster, Riesling Classic, Rheinhessen, 2011: w tym roku podstawowy riesling wyszedł panu Husterowi dobrze. Butelka otwiera się z lekkim sykiem, wino jest  lekkie, cytrusowe z całkiem nieźle zaznaczoną wapienną mineralnością. Nie jest zbyt pełne, kończy się w ustach szybko, ale pozostawia miłe wrażenie świeżości. Prawie wytrawne. 5,90 EUR. ♥♥–

Piłem jeszcze dużo różnych win na Gali Finałowej GrandPrix Magazynu Wino, kilka roczników Quinta do Vale Meão na degustacji u Mielżyńskiego (może napiszę o tym w oddzielnej notce), zaskakująco przeciętne porto vintage 2008 od tegoż producenta oraz dwa niezłe Sauvignon Blanc.

Daj znać, jeśli Ci się podobało:

1 comment

  1. […] czasem czuję, że wierność byłaby wręcz zdradą! Mam tak z najlepszymi winami, choćby z tym Heymannem-Löwensteinem (nie poświęciłem mu nawet notki, ależ ze mnie niewdzięcznik!) – łatwo mi wyobrazić sobie, […]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>